Język polski English  
 

lang =1 cat = 128 art_id= 321 galeria =

Dziś Wtorek, 19 września 2017 r.
Imieniny Januarego i Konstancji



 
 
Strona Główna->PUBLIKACJE->Historia->Wietnam

Rick Rescorla - Od doliny Ia Drang do World Trade Center


Zbliża się kolejna rocznica zamachów terrorystycznych na World Trade Center i Pentagon dokonanych 11-go września 2001 roku. Z tej okazji pragniemy przybliżyć Czytelnikom postać mało znaną w Polsce – człowieka, który ponad czterdzieści lat temu walczył w Wietnamie jako żołnierz amerykańskiej Kawalerii Powietrznej, a którego Hal Moore nazwał najlepszym dowódcą plutonu, jakiego znał. 11-go września 2001 roku ten sam człowiek uratował niemal trzy tysiące ludzi pracujących w WTC. Był nim Rick Rescorla.


Rick Rescorla (Wikipedia)

Rick Rescorla (pełne nazwisko: Cyril Richard Rescorla) urodził się 27-go maja 1939 roku w Hayle, w Kornwalii (południowo-zachodnia Anglia). W roku 1943 do Hayle przybyli amerykańscy żołnierze ze 175-go Pułku 29-tej Dywizji Piechoty, którzy wkrótce mieli wziąć udział w walkach w Europie. To właśnie wtedy młody Rescorla po raz pierwszy zetknął się z armią, która go zafascynowała. W roku 1957 sam wstąpił do Armii Brytyjskiej. Wtedy też zaczął posługiwać się imieniem Rick zamiast imienia Cyril, którego najzwyczajniej w świecie nie lubił. Po przeszkoleniu w pułku spadochronowym został wysłany na Cypr, gdzie służył w wywiadzie. Później zaś trafił do Północnej Rodezji (obecnie Zambia). Po powrocie do Anglii wstąpił do londyńskiej policji, lecz nudziły go liczne formalności i biurokracja. Rick szukał przygód.
Dan Hill, którego Rescorla poznał na meczu rugby w Rodezji przekonał Ricka, aby ten wstąpił do Armii Amerykańskiej. Hill był najemnikiem – walczył przeciw komunistom na Węgrzech w roku 1956, oraz w Libanie w 1958. Brał też udział w walkach podczas inwazji w Zatoce Świń w roku 1961. Był przekonany, że kolejnym ważniejszym konfliktem będzie wojna w Wietnamie.
Rescorla wraz Hillem wstąpili do Armii Amerykańskiej w roku 1963. Po przeszkoleniu w Fort Dix, Rick poszedł do szkoły oficerskiej. Odbył też szkolenie spadochronowe w Fort Benning. W kwietniu 1965 roku uzyskał stopień podporucznika i został dowódcą 2-go plutonu kompanii B 2-go batalionu 7-go Pułku Kawalerii Pierwszej Dywizji Kawalerii Powietrznej. Jesienią tego samego roku prezydent Lyndon B. Johnson wysłał jego jednostkę do Wietnamu.
Jak wspomina Larry Froelich, kolega Ricka ze szkoły oficerskiej, „Większość z nas była pełna podziwu i szacunku dla Ricka. Nikogo nie zdziwił fakt, że z Wietnamu zaczęły docierać historie na temat jego wyczynów na polu walki.”
W Wietnamie Rescorla brał udział w walkach w dolinie Ia Drang, zwanej też Doliną Śmierci, w listopadzie 1965 roku. Była to pierwsza większa bitwa, w której naprzeciw siebie stanęły Armia Amerykańska i Armia Północnego Wietnamu.
Już pierwszej nocy Amerykanie zostali okrążeni na LZ X-Ray, a jedna kompania została niemal całkowicie zniszczona. Następnego dnia jej miejsce u podnóża masywu górskiego Chu Pong miała zająć kompania B, w której służył Rick. Oto jak opisał pole bitwy w dniu 15-go listopada, gdy dotarł na miejsce:

„Wszędzie leżeli martwi Amerykanie i Wietnamczycy. Byłem w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się pluton porucznika Geoghegana. Wokół jego punktu dowodzenia leżeli zabici żołnierze APW. Jeden z naszych poległych wciąż ściskał martwego Wietnamczyka, jego ręce były zaciśnięte na gardle przeciwnika. Dwaj inni żołnierze – czarny i Latynos – leżeli tuż obok siebie. Wyglądali jakby zginęli próbując ratować się nawzajem.”

W nocy Rescorla rozkazał swoim żołnierzom przenieść się na nowe pozycje i przestawić karabiny maszynowe. Po północy zaśpiewał starą górniczą balladę z rodzinnych stron – „Going Up Cambourne Hill Coming Down”. Jeden z żołnierzy powiedział później:

„Wszyscy myśleliśmy, że zginiemy tej nocy, ale Rescorla przywrócił nam odwagę. Pomyślałem sobie, że skoro on chodzi i śpiewa, to ja przynajmniej mogę przestać trząść się ze strachu.”

Rankiem kompania B odparła cztery ataki zabijając 200 żołnierzy wroga.

„Smród trupów trzymał się mnie jeszcze przez wiele lat po bitwie. Pod nami zryta ziemia upstrzona była ciałami zabitych wrogów. Siedzący obok grenadier zwymiotował na mnie. Tak samo jak inni, walczył dzielnie, chociaż nie miał nerwów do rozlewu krwi.” – napisał po bitwie Rescorla.

Następnego dnia, żołnierze kompanii B brali udział w walkach w pobliżu LZ Albany, gdzie reszta batalionu wpadła w zasadzkę. Mimo iż Pat Payne, dowódca plutonu rozpoznania, porównywał sytuację do Little Big Horn, Rescorla stwierdził: „Kiedy wzejdzie Słońce, skopiemy im tyłki.”
Batalion wydostał się z LZ Albany, a Rick opuścił pole bitwy z pamiątką – starą trąbką, którą Wietnamczycy zdobyli kiedyś na Armii Francuskiej.
Według większości historyków bitwa w dolinie Ia Drang zakończyła się zwycięstwem Amerykanów, co zdaje się potwierdzać chociażby ilość poległych – w czasie walk zginęło niemal cztery razy więcej Wietnamczyków niż Amerykanów. Jednak wkrótce po bitwie Amerykanie opuścili dolinę, do której ponownie wkroczyły wojska północnowietnamskie.

Rick Rescorla podczas walk w dolinie Ia Drang ( http://www.rickrescorla.com )


Podczas służby w Wietnamie Rick niejednokrotnie wykazał się odwagą, a służący z nim żołnierze nadali mu przydomek „Hard Core”. Do dziś opowiadają o nim ciekawe historie: Dennis Deal, weteran z 7-go Pułku Kawalerii, wspomina patrol w kwietniu 1966 roku, podczas którego Rescorla wszedł do wietnamskiej chaty, w której – jak się okazało – siedzieli uzbrojeni partyzanci. „O, przepraszam bardzo” – powiedział Rick, po czym oddał kilka strzałów i wybiegł na zewnątrz.
Larry Gwin, który również brał udział w bitwie w dolinie Ia Drang, poświęcił Rickowi czternasty rozdział swojej książki pod tytułem „Baptism”, w którym opisuje go jako „jastrzębia z Kornwalii”.
Hal Moore powiedział o nim: „Rescorla był najlepszym dowódcą plutonu, jakiego znałem. To naprawdę wyjątkowy człowiek.”
Wśród zdobytych przez Ricka odznaczeń znalazły się: Srebrna Gwiazda, Brązowa Gwiazda z Liśćmi Dębu oraz Purpurowe Serce.
W roku 1968 Rescorla wrócił do Stanów. Uzyskawszy amerykańskie obywatelstwo, wkrótce potem zdobył tytuł magistra literatury na Uniwersytecie w Oklahomie. Po zakończeniu studiów przeniósł się do Południowej Karoliny, gdzie przez kolejne trzy lata pracował jako wykładowca na tamtejszym uniwersytecie. W roku 1985 przeniósł się do New Jersey, gdzie rozpoczął pracę jako szef ochrony w firmie Dean Witter. Przez cały ten czas Rescorla służył w Rezerwie. W roku 1990 przeszedł w stan spoczynku w stopniu pułkownika.
Gdy Dean Witter połączyła się z firmą Morgan Stanley, z siedzibą w World Trade Center w Nowym Jorku, Rick został ich szefem ochrony.
Już w 1992 roku Rescorla ostrzegał o możliwości dokonania zamachu na World Trade Center poprzez zdetonowanie umieszczonych w ciężarówce materiałów wybuchowych przy jednym z filarów podziemnego parkingu. Ostrzeżenia te zostały jednak zignorowane. 26-go lutego 1993 roku terroryści dokonali ataku na Północną Wieżę właśnie w ten sposób. W wyniku zamachu zginęło sześć osób, a kilkaset zostało rannych. Rescorla pomagał przy ewakuacji budynku, z którego wyszedł jako ostatni.
Wkrótce potem, wraz z dawnym przyjacielem Danem Hillem, napisał raport zawierający ostrzeżenie o możliwości dokonania kolejnego ataku przy użyciu samolotu, jednak ponownie został zignorowany.
Rescorla sugerował, aby firma Morgan Stanley przeniosła się do niższych budynków w New Jersey, które byłyby tańsze i bezpieczniejsze, jednak umowa z WTC wygasała dopiero w roku 2006. Udało mu się jedynie przekonać przełożonych do przeprowadzania próbnych ewakuacji personelu co trzy miesiące.
11-go września 2001 roku Rescorla miał być na urlopie, ale zamienił się z jednym z pracowników, aby tamten mógł iść na urlop. Miał też wziąć udział w spotkaniu dotyczącym pozwu, jaki firma Morgan Stanley miała wnieść przeciwko Port Authority, a który dotyczył luk w systemie bezpieczeństwa, które umożliwiły dokonanie zamachu z roku 1993. O godzinie 8:46 pierwszy samolot (Lot 11 linii American Airlines) uderzył w Wieżę Nr 1. Ignorując zalecenia przełożonych, aby pozostać na miejscach i oczekiwać na zalecenia policji i straży pożarnej, Rescorla na własną rękę rozpoczął ewakuację 2800 pracowników firmy z Wieży nr 2. Nakazał także ewakuację tysiąca pracowników firmy z Budynku Nr 5.
Dan Hill oglądał wszystko w telewizji. Podczas krótkiej rozmowy telefonicznej Rick powiedział mu:

„Głupie sukinsyny mówią, żeby się nie ewakuować. Powiedzieli, że to tylko Wieża Nr 1. Odpowiedziałem, że i tak zabieram stąd wszystkich ludzi.”

Podczas ewakuacji Rescorla śpiewał przez megafon „God Bless America”, „Men Of Harlech”, oraz inne piosenki – zarówno wojskowe jak i z rodzinnych stron – dzięki czemu ludzie byli spokojniejsi.
Do godziny 9:02, gdy drugi samolot (Lot 175 linii American Airlines) uderzył w Wieżę Nr 2, udało mu się wyprowadzić z budynku większość ludzi. Sam wrócił do środka, aby ratować innych.
Susan Rescorla, żona Ricka, widziała jak samolot uderzył w wieżę, w której pracował jej mąż. Chwilę później zadzwonił telefon. Podczas ostatniej rozmowy Rick powiedział jej:

„Nie chcę, żebyś płakała. Teraz muszę ewakuować moich ludzi. Jeśli coś mi się stanie, wiedz, że byłaś dla mnie wszystkim.”

Rickowi udało się dotrzeć co najmniej do 72-go piętra, gdzie widziano jak wyprowadzał kolejnych ludzi. Przez cały czas wydawał polecenia przez megafon, prosił o zachowanie spokoju i sprawne przemieszczanie się.
John Olson, pracownik firmy Morgan Stanley, przypomniał Rickowi, że sam też musi opuścić budynek, lecz on stwierdził: „Dopiero gdy upewnię się, że wszyscy inni się wydostali.”
Po raz ostatni Ricka widziano na schodach, na 10-tym piętrze Wieży Nr 2. Bob Sloss jako jedyny pracownik firmy Morgan Stanley pozostał w swoim biurze na 66-tym piętrze po uderzeniu pierwszego samolotu. Dzwonił do rodziny i podwładnych. Rozmawiał też z reporterem Bloomberg News. Gdy kolejny samolot uderzył w Wieżę Nr 2, ściany zaczęły pękać, a cały budynek zaczął drżeć. Sloss zszedł wtedy na 10-te piętro, gdzie widział jak Rescorla kierował ewakuacją, zapewniając ludzi, że już niedługo będą bezpieczni. Na krótko przed zawaleniem budynku Rick powiadomił przełożonych, że wraca, aby poszukać kolejnych ludzi.

Rick Rescorla (pierwszy z lewej) prowadzący ewakuację WTC ( http://www.rickrescorla.com )

„Zginął tak jak żył. Bóg jeden raczy wiedzieć, co sprawia że ludzie zdobywają się na takie czyny. W przypadku Ricka jednak, można było się tego spodziewać” – powiedział o nim Joe Galloway, współautor książki „We Were Soldiers Once... And Young”.

Szczątki Ricka Rescorla nie zostały odnalezione. Dzięki jego bohaterskiej postawie jedynie sześciu spośród 2800 pracowników firmy Morgan Stanley zginęło 11-go września 2001 roku, w tym sam Rick oraz trzech ludzi, którzy wraz z nim wrócili do budynku – Wesley Mercer, Jorge Velazquez i Godwin Forde.
W rodzinnym Hayle wzniesiono pomnik upamiętniający Ricka. Kolejny odsłonięto w roku 2006 w Fort Benning. W roku 2003 Rickowi przyznano pośmiertnie Biały Krzyż Kornwalii. Wydano także znaczek pocztowy z jego wizerunkiem.

         

Pomnik w Ft. Benning - zdjęcia z ceremonii odsłonięcia ( http://www.rickrescorla.com )

Pomnik w Hayle, w Kornwalii (Wikipedia)

Tekst: Krzysiek "Drake" Walczak
Zdjęcia zostały zaczerpnięte z Internetu za podaniem źródeł pochodzenia

 

więcej na "Militarnych"  o Wojnie w Wietnamie





DRUKUJ

POWRÓT