Język polski English  
 

lang =1 cat = 86 art_id= 348 galeria =

Dziś Niedziela, 25 czerwca 2017 r.
Imieniny Łucji i Wilhelma



 
 
Strona Główna->MILITARNI.PL->Wydarzenia

GAZ 704 - Czyli ciąg dalszy Historii Jednego Gazika


Jakiś czas temu prezentowaliśmy Wam  historię odbudowy GAZ-a 69m. Właściciel pojazdu - Łukasz Lewandowski ze Szczecina włożył bardzo dużo pracy w odbudowanie tego pojazdu - teraz przyszedł czas na zaprezentowanie  następnego etapu  - remontu oryginalnej GAZ-owskiej przyczepy noszącej oznaczenie GAZ 704  - zachęcamy was gorąco do przeczytania artykułu i obejrzenia fotek samochodu i przyczepki  naprawdę warto bo GAZików  w takim stanie naprawde jest niewiele



Łukasz  Lewandowski

Historia jednego gazika  a w zasadzie przyczepy do niego

 

Po zakończeniu remontu Gaza 69, którego przebieg oraz efekt końcowy został przedstawiony w artykule „Krótka historia mojego Gaza”, moje zainteresowania skupiły się na śledzeniu w Internecie dokumentacji  oraz ofert sprzedaży dotyczących przyczepy GAZ 704. Model ten od samego początku produkowany był od 1955 r. przez fabrykę UAZ (Ульяновский автомобильный завод) i wraz z takimi samochodami jak GAZ 67, GAZ 69, GAZ/MAV 46 już wtedy stanowił rzadki obraz na drogach. Dokładnie taki zestaw GAZ-a 69 oraz GAZ-a 704 zobaczyłem po raz pierwszy na jednym ze zlotów w 2007 r. i od tamtego czasu systematycznie śledziłem wszelkie informacje na temat tej przyczepy.
Pomimo szerokich poszukiwań ofert sprzedaży tego modelu na terenie Polski oraz kilkumiesięcznym zaangażowaniu wielu osób, utwierdziłem się w przekonaniu, że zakup takiej przyczepy w naszym kraju jest praktycznie niemożliwy. Otrzymywałem sygnały, że dokładnie taki model przed laty oferowany był do sprzedaży na jednym ze zlotów w Bielsku Białej, a później raz czy dwa razy pojawiał się jedynie w ofertach sprzedaży w  Internecie. Pomimo, iż dotarłem do kilku posiadaczy GAZ-a 704, to jednak żaden z nich nie był zainteresowany sprzedażą, dlatego też poszukiwania ofert skupiłem poza granicami kraju.
W tym też celu we wrześniu 2007 r. wybrałem się do Lwowa, gdzie rozpoczęły się głębokie poszukiwania.

 Po przejechaniu jedynie w samym centrum Lwowa blisko 1000 km oraz odwiedzeniu takich miejsc jak Torpedo (jest to największy w mieście bazar z częściami samochodowymi oraz starociami), dotarłem do firmy zajmującej się na terenie Ukrainy handlem wojskowym wyposażeniem. Firma ta na wzór ojczystej AMW pośredniczy na Ukrainie w sprzedaży sprzętu wojskowego.

  

Podejrzewam, że samo to miejsce, znajdujące się tam okazy czy dostępność całego wyposażenia, dla każdego pasjonata militariów była by niezapomnianym przeżyciem. Żałuję tylko, że nie wszystko mogłem sfotografować...  
Pomimo, że był to mój pierwszy wyjazd na Ukrainę i to podczas którego większość czasu spędziłem w samochodzie, jeżdżąc po niezwykle zakorkowanych ulicach Lwowa... 

 ... jestem pewien, że było warto. Z takim doświadczeniem kolejna, już typowo turystyczna wyprawa (oczywiście wyremontowanym GAZ-em 69 i 704) z pewnością będzie łatwiejsza i bezpieczniejsza.

Niestety ale ukraińska kultura jazdy, szczególnie odczuwalna w centrum miasta pozostawia wiele do życzenia. Poza nagminnym niestosowaniem się do przepisów oraz znaków, rzeczą normalną dla Ukraińców było wymuszanie pierwszeństwa czy parkowanie samochodów na środku ulicy lub torowiska. Przerażał też fakt, że do końca 2007 r. na terenie całej Ukrainy samochody nie musiały obligatoryjnie posiadać obowiązkowego ubezpieczenia OC., tym bardziej „bliskie spotkanie” z Ukraińcem nie należałoby do przyjemności.   Na szczęście podczas tygodniowego pobytu nic niespodziewanego się nie wydarzyło i co bardziej dziwne, nie widziałem nawet żadnej stłuczki po drodze. Pomimo tego wszystkiego, pomimo bardzo długim (20 godzinnym !) oczekiwaniom na odprawę na przejściu w Hrebennem, sam pobyt na Ukrainie pozostawił we mnie niezapomniane przeżycia, które z pewnością wiele razy z uśmiechem będę wspominał.   
Co do samego zakupionego egzemplarza oraz jego historii, nie udało mi się nic ustalić, poza faktem, iż przyczepa ta przestała w wojskowych magazynach blisko kilkanaście lat i była ostatnio użytkowana przez jedną ze lwowskich jednostek wojskowych, gdzie niestety została rozszabrowana (m.in. z instalacji elektrycznej oraz oświetlenia) oraz zdewastowana.
 Rzecz jasna wymagała remontu, którego podjąłem się osobiście na początku stycznia br. Sam remont został przeprowadzony w analogiczny sposób jak wcześniej samochód, przy użyciu tych samych technologii oraz materiałów. Z uwagi na bardzo dobrą jakość oryginalnego lakieru oraz brak śladów wcześniejszych napraw, cała skrzynia nie została (tak jak w przypadku samochodu) poddana piaskowaniu. Wypiaskowane zostały jedynie pojedyncze elementy takie jak:  koła, przednia skrzynka, tylna burta, resory oraz pozostałe (drobne) elementy wyposażenia. 

    

 Resory po wypisakowaiu tak jak w przypadku samochodu, zostały zakonserwowane smarem grafitowym oraz owinięte densą (taśmą izolacyjną nasączoną smarem), a następnie owinięte specjalnie uszytymi na wymiar fartuchami.  

  

  Wszelkiego rodzaju śruby, nakrętki, cybanty, łańcuchy oraz pozostałe metalowe elementy zostały ocynkowane galwanicznie (na żółto).

W przypadku przyczepy także istniała konieczność skorzystania z usług tapicera, który uszył mi pokrowce na łańcuchy (element burty) oraz samą plandekę.

Realizacja poszczególnych etapów remontu przyczepy w porównaniu do remontu samochodu,  przebiegała znacznie szybciej i nie wymagała aż tak dużych nakładów finansowych. Poza tym z uwagi na dobry stan samej przyczepy, wszystkie prace udało się zaplanować jeszcze przed remontem, a w jego trakcie, na szczęście  nie pojawiały się dodatkowe problemy.

  

Efekt końcowy przedstawiam na obszernej dokumentacji zdjęciowej, która jest z pewnością najlepszym dowodem oraz odzwierciedleniem trudu włożonego w odbudowę całego zestawu. Poza walorami estetycznymi, należy zwrócić uwagę, że samochód dzięki przyczepie stał się pojazdem bardziej funkcjonalnym i zdecydowanie lepiej sprawdza się podczas długich wypraw, w których obecnie może śmiało podróżować nawet 8 osób.
Trudno jest oceniać własną pracę, tym bardziej nie mając porównania oraz odniesienia do stanu innych egzemplarzy z tego okresu (obraz tej przyczepy nawet na zlotach pojazdów militarnych jest rzadkością).

Nie miej jednak z relacji znajomych czy nawet postronnych uczestników zlotów, cały zestaw jest podobno „wyjątkowy oraz niepowtarzalny”. Dla osoby, która w remont swoich „zabawek” poświęciła łącznie dwa lata życia, takie słowa (poza samą możliwością ich użytkowania) jest rzeczą najważniejszą. Tym bardziej słowa takie przekonują, kiedy płyną z ust znawców tematu, zarówno wojskowości jak i samej historii. Lepszych rekomendacji z pewnością nie można sobie wymarzyć, od tych jakie usłyszałem podczas ostatniego Zlotu Pojazdów Militarnych w Boryszynie, które po wspólnym i oczywiście mobilnym zwiedzaniu Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego,  otrzymałem od Pawła Pawłowskiego Dyrektora Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.

zapraszamy do obejrzenia zdjęć z remontu  

tu zaś mozecie obejrzeć zdjęcia z wyprawy do Lwowa

         
tekst i zdjęcia: Łukasz Lewandowski
fan militariów
i portalu www.militarni.pl
ze Szczecina
opracowanie : Nietoperz

 


Gratulujemy Łukaszowi  podejścia,  a przede wszystkim tego wspaniałego - rewelacyjnie odrestaurowanego zestawu ! Gratulujemy samozaparcia i entuzjazmu!!! Chciało by się  aby wszyscy  właściciele zabytkowego wojskowego sprzętu podchodzili do jego restauracji  z takim pietyzmem jak Łukasz. Chciało by się wreszcie  aby państwowe placówki muzealne uczyły się od takich ludzi  szacunku do eksponatów!

Redakcja





DRUKUJ

POWRÓT